Fora » Rodzina, dzieci

Ratuj Maluchy!

  • Ada
    14 kwietnia 2013 19:20:40 BST
    Chciałam przypomnieć o akcji Ratuj Maluchy która ciągle trwa w Polsce.
    Cały czas mamy nasze Polskie dowody osobiste. Może też pozbieramy podpisy żeby było w końcu te nieszczęsne referendum dotyczące edukacji dzieci i młodzieży. Będą one zbierane do Czerwca,więcej informacji na stronie:

    http://www.ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1

    FORMULARZ: http://www.rzecznikrodzicow.pl/materialy-do-referendum-edukacyjnego

    ADRES: Pełnomocnik wniosku o Referendum edukacyjne "Ratuj Maluchy i starsze dzieci też"
    Tomasz Elbanowski, ul. Kazimierza Wielkiego 31/41, 05-120 Legionowo

     W wielkim skrócie: Podpisy są zbierane po to żeby odbyło się referendum i żeby ludzie zdecydowali czy chcę obecnego systemu, czy może żeby system edukacji przypominał bardziej ten sprzed reform (bez gimnazjum, dłuższym liceum).
    Przede wszystkim chodzi o to żeby sześciolatki nie trafiały do szkół, przedszkola nie były masowo likwidowane i jak zawsze-po to żeby było normalnie.

    • 12 posty
    14 kwietnia 2013 22:11:40 BST
    A napisz nam cos jeszcze, bo pod tym linkiem jest czytania na cala noc.

    Moje dziecko zaczelo szkole w Angli w wieku czterech lat, teraz ma 5 i pol i juz czyta i pisze. Generalnie jest bardzo zadowolona ze szkoly, no i nie ukrywam ze dla nas tez jest to dobre.

    Czy ta petycja to tylko na temat wieku? No i oczywiscie co to znaczy "normalnie" bo to jest takie tajemnicze slowo tutaj.
  • Ada
    15 kwietnia 2013 01:40:03 BST
    o tutaj: http://www.rzecznikrodzicow.pl/referendum-edukacyjne-ratuj-maluchy-i-starsze-dzieci-tez#o co chodzi
    i pod okienkiem jest "O co chodzi w akcji zbierania podpisów czytaj"

    Widać masz dzieci w dobrej szkole Tomku, jednak w większości przypadków systematyczna naukę pisania powinno się rozpoczynać w wieku 7/8 lat. Zazwyczaj dzieci nie odróżniają wszystkich dźwięków jeszcze w wieku 6 lat, więc nie powinny zaczynać pisać. Przynajmniej w Polsce gdzie muszą odróżniać "dż" od "dź" itd.

    "Normalnie"? weź już mnie tak nie podpuszczaj:) Tak czy siak ci z góry dali du**y bo czytam gazetę z 2008 roku, patrzę w internet a sprawa nadal trwa! Mimo że zebrano te 100 k podpisów które chcięli. Teraz ma być pół miliona... serio? To ma byc demokracja?A to dopiero żeby BYŁO referendum. Trzeba próbować!


  • 15 kwietnia 2013 03:39:25 BST
    Witajcie moi drodzy - co prawda na razie ze Zjednoczonym Królestwem łączy mnie tyle, że pracuję tu zdalnie, ale kto wie, może trzeba będzie zrobić jakiś wyjazd studyjny? Tymczasem dla Waszej lepszej orientacji, o co właściwie chodzi, pozwólcie, że zamieszczę trochę cytatów z materiałów zebranych przez Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców:
    „Autobusy są bez opieki nauczyciela nawet dla tych 5- i 6-latków. Autobusem jadą wszystkie dzieci
    z podstawówki oraz gimnazjum”
    „Dzieci są ściśnięte w malej salce, brak ruchu przez kilka godzin. Na korytarzach gimnazjaliści, którzy
    wyganiają ich z ubikacji, używając wulgaryzmów”.
    „Mimo dyżurów nauczycieli starsi koledzy «dbają» o edukację młodszych. Maluchy często płaczą, skarżą się,
    że starsi przeklinają i zabierają im rzeczy, którymi rzucają. Bardzo niebezpieczne są przerwy, kiedy to
    gimnazjaliści biegną z drugiego piętra na obiad. Nie daj Boże, aby na schodach były maluchy”.
    „Brakuje toalet. Kiedy moja córka była w klasie 0, przychodziła do domu zsikana — nie zdążała zrobić siusiu w szkole, bo starsze dziewczynki wypychały ją z kolejki”.
    „Wspólne toalety to idealna sytuacja dla gimnazjalistów, którzy znęcają się tam fizycznie i psychicznie nad tymi najmłodszymi”.
    „Szatnie – wspólne, w godzinach szczytu pierwszaki są dosłownie deptane przez starszych «kolegów».
    Na dodatek często starsi koledzy przychodzą na przerwach do pierwszaków i dla zabawy np zamykają ich w toaletach”.
    „W pierwszej klasie wychowawczyni prosiła rodziców, żeby nie zapisywać pierwszaków na obiady, bo nie maja szans na ich zjedzenie — zupy są wylewane, dzieci płaczą i spóźniają się na lekcje”.
    „Dzieci w świetlicy jest około 60 osób w grupie, sala o powierzchni 20 m2. (na jedne dziecko przypada 0,33 m2), to dużo mniej niż na 1 więźnia”.
    „W szkole otwarto osiem zerówek, na świetlicę szkolną zapisało się 200 dzieci, obiadów starczy dla
    pierwszych 500 spośród 1500 uczęszczających”.
    Takich przykładów są jeszcze setki, wiele znajdziecie na stronie Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców na rzecznikrodzicow.pl. Natomiast w temacie brytyjskim - otóż poddani również zaczynają się zastanawiać nad tym, czy aby na pewno są mądrze rządzeni: http://www.guardian.co.uk/education/2013/mar/09/special-education-needs-michael-gove - fragment w moim tłumaczeniu: „Koncepcja zbyt wczesnego zmuszania dzieci do formalnej edukacji tylko po to, by diagnozować u nich później trudności z uczeniem się, gdy źle reagują na kaftan bezpieczeństwa, w którym zasznurowano ich delikatny intelekt, wydaje się jakąś koszmarną dystopią. Musi to być szczególnie okropne dla dzieci, których intelekt nie jest wystarczająco stymulowany w domu. Wyobraź sobie: trafiasz do otoczenia, w którym jest pełno książek i zabawek, innych dzieci, z którymi możesz się bawić, dorosłych, którzy się Tobą interesują, a następnie gdy możliwości działania zaczynają rozkwitać w Twoim umyśle, mówi Ci się, że masz usiąść, być cicho i w jakiś sposób wyciszyć tę eksplozję neuronów i skoncentrować się na jednej rzeczy, całkowicie wykluczając wszystkie pozostałe. Wydaje się, że Brytyjczycy nie rozumieją, jak szkodliwe może być nasze pragnienie, by nasze dzieci jak najszybciej zaczęły korzystać z „dobrodziejstw” sformalizowanej szkolnej edukacji”


    • 12 posty
    16 kwietnia 2013 11:42:37 BST
    Czyli jednym slowem to wszystko nie jest o tym zeby dzieci mialy lepsze szanse rozwojowe, tylko chodzi o to ze polski rzad nie ma pieniedzy na edukacje cala sprawa daje mozliwosc zlozenia pelnej odpowiedzialnosci za rozwoj dzieci w mlodszym wieku na rodzicow.

    No to fajna petycja.

    Moze tak stworzyc petycje zeby wreszcie rzad zaczal finansowac to co powinnien zamiast tego co nie jest istotne. Jakby sie okazalo ze dzieci maja wystarczajaco ilosc dobrze oplaconych nauczycieli, klas, pomocy edukacyjnych, dostepu do kultury, tomoze i ich rozwoj w tym wieku okazalby sie calkiem dobra sprawa?